Wprowadzenie: kiedy cudzy dług staje się Twoim problemem?
Zobowiązania solidarne należą do tych instytucji prawa cywilnego, które w praktyce potrafią bardzo boleśnie zaskoczyć. Wielu dłużników dowiaduje się o skutkach solidarności dopiero na etapie egzekucji komorniczej, gdy – ku swojemu zdumieniu – okazuje się, że wierzyciel może żądać od nich spłaty całego długu, choć „to nie oni pożyczyli pieniądze” albo „to nie oni korzystali z kredytu”. Tymczasem polskie prawo wprost przewiduje sytuacje, w których kilka osób odpowiada za jedno świadczenie tak, jakby każda z nich była zobowiązana w całości.
W niniejszym artykule zostaną omówione najważniejsze zagadnienia związane z zobowiązaniami solidarnymi: czym jest solidarność dłużników, z jakich źródeł wynika, jakie daje uprawnienia wierzycielowi i z jakimi ryzykami wiąże się dla dłużnika. Przyjrzymy się także najistotniejszym przepisom Kodeksu cywilnego, wybranym orzeczeniom sądów oraz przykładom z praktyki.
Jak trafnie zauważa mec. Anna Piotrowska, redaktor portalu i adwokat: „W obrocie prawnym solidarność dłużników jest jak miecz obosieczny – z jednej strony ułatwia wierzycielowi dochodzenie roszczeń, z drugiej zaś może prowadzić do bardzo dotkliwych konsekwencji dla jednego ze współdłużników, który niejako ‘spłaca’ za wszystkich.”
Podstawy prawne zobowiązań solidarnych w prawie polskim
Podstawową regulację zobowiązań solidarnych znajdziemy w Kodeksie cywilnym (dalej: k.c.). Punktem wyjścia jest art. 366 § 1 k.c., który określa istotę solidarności dłużników. Przepis ten stanowi:
„Kilku dłużników może być zobowiązanych w ten sposób, że wierzyciel może żądać całości lub części świadczenia od wszystkich dłużników łącznie, od kilku z nich lub od każdego z osobna, a zaspokojenie wierzyciela przez któregokolwiek z dłużników zwalnia pozostałych (solidarność dłużników). Aż do zupełnego zaspokojenia wierzyciela wszyscy dłużnicy solidarni pozostają zobowiązani.”
Kluczowe są tu trzy elementy. Po pierwsze, wierzyciel ma wybór – może kierować swoje roszczenia do jednego, kilku lub wszystkich dłużników. Po drugie, zaspokojenie wierzyciela przez jednego dłużnika zwalnia pozostałych – dług jako całość wygasa. Po trzecie, aż do pełnego zaspokojenia wszyscy dłużnicy pozostają jednakowo zobowiązani, niezależnie od tego, jakie są ich wewnętrzne ustalenia.
Kolejne istotne przepisy to art. 367–378 k.c., które rozwijają tę instytucję. Dla praktyki szczególne znaczenie ma art. 369 k.c., który przesądza o źródłach solidarności:
„Zobowiązanie jest solidarne, jeżeli to wynika z ustawy lub czynności prawnej, a w razie wątpliwości świadczenie dłużników jest podzielne.”
Oznacza to, że co do zasady obowiązuje domniemanie braku solidarności. Aby mówić o solidarności, musimy mieć albo wyraźny przepis ustawy, albo postanowienie umowne (czynność prawną) ustanawiające solidarność. W praktyce jednak bardzo często wzorce umów (np. kredytowych) zawierają klauzule o solidarnej odpowiedzialności, przez co dłużnicy nie zawsze uświadamiają sobie jej konsekwencje.
Istota solidarności dłużników: jeden dług, wielu dłużników
Istota zobowiązania solidarnego polega na tym, że istnieje jedno świadczenie (np. 100 000 zł tytułem pożyczki), ale po stronie dłużnika występuje kilka osób. Każda z nich jest zobowiązana do spełnienia całego świadczenia – choć oczywiście wierzyciel może zadowolić się częściową spłatą, jeśli dług jest płatny w ratach.
W odróżnieniu od tzw. podzielności świadczenia, gdzie każdy dłużnik odpowiada za swoją część (np. po 50% długu), przy solidarności wierzyciel nie musi „rozbijać” roszczenia. Może zwrócić się np. tylko do jednego ze współdłużników, który jego zdaniem jest najbardziej wypłacalny, i żądać od niego całości. Jest to jedno z podstawowych uprawnień wierzyciela wynikających z solidarności, a jednocześnie źródło największego ryzyka dla dłużnika.
Sąd Najwyższy w wyroku z 8 stycznia 2003 r., sygn. II CKN 1097/00, podkreślił:
„Istota solidarności dłużników polega na możności żądania przez wierzyciela całości świadczenia od któregokolwiek z nich i zaspokojenia się według swego wyboru z majątku jednego lub kilku dłużników aż do pełnego zaspokojenia.”
Innymi słowy, kredytodawca nie ma obowiązku „równo” rozkładać egzekucji na wszystkich współdłużników. Może, ale nie musi. Decydują tu względy praktyczne – koszty, szybkość postępowania, stopień wypłacalności poszczególnych osób.
Jak dodaje r. pr. Tomasz Lewandowski, współpracownik redakcji: „W praktyce banki i firmy windykacyjne wybierają najłatwiejszą drogę – kierują pozew i egzekucję do tego dłużnika, który ma stałe dochody, nieruchomość, samochód. Często jest to współmałżonek lub poręczyciel, który ma stabilniejszą sytuację niż główny kredytobiorca.”
Źródła zobowiązań solidarnych: ustawa i umowa
Jak już wspomniano, zobowiązania solidarne mogą wynikać z dwóch głównych źródeł: z ustawy oraz z czynności prawnej, przede wszystkim umowy.
Wiele ustaw wprost przewiduje solidarność. Klasyczne przykłady to:
– odpowiedzialność współsprawców czynu niedozwolonego (np. wspólnie wyrządzona szkoda),
– odpowiedzialność kilku poręczycieli (w określonych konfiguracjach umownych),
– odpowiedzialność małżonków w ramach określonych konstrukcji podatkowych lub ubezpieczeniowych (choć tu często mamy solidarność administracyjną).
W kontekście prawa cywilnego typowym przykładem ustawowej solidarności jest odpowiedzialność kilku osób za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym. Zgodnie z art. 441 § 1 k.c.:
„Jeżeli kilka osób ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym, ich odpowiedzialność jest solidarna.”
Jeszcze częściej jednak solidarność wynika z umowy. W praktyce bankowej i kredytowej zapisy typu „Kredytobiorcy odpowiadają solidarnie za spłatę kredytu i odsetek” są standardem. Współkredytobiorcy – np. małżonkowie, partnerzy biznesowi, członkowie rodziny – podpisują umowę, często nie do końca uświadamiając sobie, że każdy z nich odpowiada wobec banku tak, jakby był jedynym dłużnikiem.
Co istotne, solidarność może być ukształtowana „szerzej” niż to wynika z przepisów. Strony mogą zastrzec w umowie np. solidarność kilku dłużników, choć ustawowo odpowiadaliby jedynie za swoje części. Umowa może też określać wewnętrzne rozliczenia pomiędzy współdłużnikami – np. że w relacjach między nimi każdy odpowiada za 1/3 długu. Nie zmienia to jednak sytuacji wobec wierzyciela, który nadal może żądać całości od jednego z nich.
Solidarność dłużników a odpowiedzialność całym majątkiem
Kluczowym elementem tytułowego pytania jest kwestia zakresu odpowiedzialności dłużnika solidarnego. W prawie cywilnym dłużnik co do zasady odpowiada za swoje zobowiązania całym swoim majątkiem, teraźniejszym i przyszłym. Wynika to z ogólnej zasady odpowiedzialności majątkowej, choć nie jest ona wprost zapisana w jednym przepisie – wynika m.in. z konstrukcji egzekucji określonej w Kodeksie postępowania cywilnego.
W kontekście solidarności skutkuje to tym, że jeżeli jesteśmy współdłużnikiem solidarnym, wierzyciel może – po uzyskaniu tytułu wykonawczego przeciwko nam – prowadzić egzekucję z całego naszego majątku. Może to być zarówno majątek osobisty, jak i w odpowiednich warunkach udział w majątku wspólnym małżonków (tu wchodzą w grę dodatkowe przepisy o odpowiedzialności małżonków za zobowiązania).
Nie istnieje żaden „legalny limit”, który chroniłby współdłużnika solidarnego np. do połowy długu. To, że wewnętrznie strony uzgodniły między sobą, iż każdy spłacać będzie swoją część, nie ma znaczenia dla wierzyciela. Jak zauważył Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 12 lipca 2018 r., sygn. VI ACa 307/17:
„Uzgodnienia pomiędzy współdłużnikami solidarnymi co do rozłożenia ciężaru świadczenia mają charakter wyłącznie wewnętrzny i nie mogą ograniczać uprawnień wierzyciela, wynikających z samej istoty solidarności dłużników.”
Jeżeli zatem wierzyciel zdecyduje się dochodzić całego długu od jednego dłużnika, ma do tego pełne prawo. Dłużnik, który spłacił całość, zyskuje natomiast określone roszczenia regresowe wobec pozostałych – o czym dalej.
Praktyczne przykłady: współkredytobiorcy, poręczyciele i wspólnicy
Aby lepiej zobrazować skutki solidarności, warto posłużyć się kilkoma przykładami z życia wziętymi, które zresztą bardzo często pojawiają się w praktyce kancelarii prawnych.
Wyobraźmy sobie małżeństwo, które zaciąga wspólny kredyt na zakup mieszkania. Oboje podpisują umowę kredytu jako współkredytobiorcy. W umowie znajduje się standardowy zapis: „Kredytobiorcy odpowiadają solidarnie za spłatę kredytu, odsetek oraz innych kosztów związanych z umową.” Po kilku latach małżonkowie rozwodzą się, a w wyroku rozwodowym sąd ustala, że mieszkanie pozostanie przy żonie, która zobowiązuje się spłacać kredyt. Mąż wyprowadza się, uznając, że „jego sprawa z bankiem jest załatwiona”.
Po dwóch latach żona traci pracę i przestaje spłacać kredyt. Bank wypowiada umowę i kieruje pozew przeciwko obojgu dawnym małżonkom, a następnie egzekucję przede wszystkim przeciwko byłemu mężowi, który ma wyższe dochody i wartościowy samochód. Były mąż jest zaskoczony, bo przecież „w wyroku rozwodowym ustalono, że to żona spłaca kredyt”. Bank słusznie odpowiada: „Wyrok rozwodowy nie wiąże nas jako wierzyciela. Oboje odpowiadacie solidarnie, a my wybieramy tego dłużnika, z którego łatwiej się zaspokoić.”
Podobne problemy pojawiają się przy poręczeniach kredytów czy pożyczek. Poręczyciel często jest przekonany, że jego odpowiedzialność ma charakter „subsydiarny” (pomocniczy) i że wierzyciel najpierw wykorzysta wszystkie środki wobec głównego dłużnika. W praktyce zaś treść wielu umów poręczenia, interpretowana w świetle art. 881 k.c., prowadzi do solidarnej odpowiedzialności poręczyciela z dłużnikiem głównym. Wierzyciel nie musi wówczas podejmować nieskutecznych prób egzekucji wobec dłużnika głównego – może od razu kierować roszczenia przeciwko poręczycielowi.
Wreszcie, specyficznym przykładem solidarnej odpowiedzialności jest sytuacja wspólników spółki cywilnej. Zgodnie z art. 864 k.c.:
„Za zobowiązania spółki wspólnicy odpowiedzialni są solidarnie.”
Oznacza to, że choć spółka cywilna nie jest odrębnym podmiotem prawa, wierzyciel może dochodzić swoich roszczeń od każdego ze wspólników z osobna, a także ze wspólnego majątku wspólników. Prowadzi to do sytuacji, w której biznesowy partner ponosi pełne ryzyko finansowe związane z działalnością, niezależnie od faktycznego podziału zysków czy rzeczywistego wpływu na prowadzenie przedsiębiorstwa.
Uprawnienia wierzyciela a ryzyka dla dłużnika solidarnego
Z punktu widzenia wierzyciela solidarność dłużników jest rozwiązaniem niezwykle korzystnym. Prawo przyznaje mu szeroki wachlarz uprawnień, które zwiększają prawdopodobieństwo pełnego zaspokojenia. Najważniejsze z nich to:
– prawo wyboru dłużnika, od którego będzie dochodzone świadczenie, bez konieczności uzasadniania tego wyboru,
– możliwość kierowania roszczeń równolegle do kilku lub wszystkich dłużników,
– skutek w postaci wygaśnięcia zobowiązania wobec wszystkich dłużników w razie spełnienia świadczenia przez któregokolwiek z nich.
Te uprawnienia mają swoje „odbicie” po stronie ryzyk dłużnika. Podstawowym ryzykiem jest właśnie możliwość obciążenia jednego współdłużnika całym długiem. Co istotne, wierzyciel nie ma obowiązku informować pozostałych współdłużników o swoich krokach prawnych, jeśli dochodzi roszczenia tylko od jednego z nich. To na dłużniku ciąży obowiązek aktywnego monitorowania ewentualnych postępowań sądowych czy egzekucyjnych.
W praktyce spotyka się sytuacje, w których jeden ze współdłużników przebywa za granicą, nie odbiera korespondencji, a wierzyciel kieruje pozew tylko przeciwko drugiemu. Zapadły wyrok, a następnie egzekucja, mogą być dla niego kompletnym zaskoczeniem. Dopiero na etapie zajęcia rachunku bankowego czy wynagrodzenia dowiaduje się, że „coś się dzieje”, ale na tym etapie pole manewru jest już mocno ograniczone.
Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 29 września 2004 r., sygn. II CK 527/03:
„Wierzyciel w zobowiązaniu solidarnym nie ma obowiązku podejmowania jakichkolwiek działań zmierzających do dochodzenia świadczenia od wszystkich współdłużników, a jego wybór w tym zakresie nie podlega kontroli sądowej.”
Warto też pamiętać, że solidarność może mieć wpływ na bieg przedawnienia roszczeń. Zgodnie z art. 374 § 1 k.c.:
„Przerwanie lub zawieszenie biegu przedawnienia wobec jednego z dłużników solidarnych nie ma skutku wobec współdłużników.”
Jest to akurat dla dłużników korzystne – jeśli wierzyciel podejmuje działania tylko wobec jednego dłużnika (np. wnosi pozew), przedawnienie wobec pozostałych biegnie nadal. Nie oznacza to jednak całkowitego bezpieczeństwa, ponieważ wierzyciel dość łatwo może podjąć osobne działania przeciwko każdemu z nich.
Relacje wewnętrzne między współdłużnikami: regres i rozliczenia
Kluczową kwestią z punktu widzenia dłużnika solidarnego jest to, co dzieje się po spłacie długu wobec wierzyciela. Prawo przyznaje współdłużnikowi, który spełnił świadczenie, tzw. roszczenie regresowe (zwrotne) wobec pozostałych współdłużników.
Zgodnie z art. 376 § 1 k.c.:
„Dłużnik solidarny, który spełnił świadczenie, może żądać od pozostałych dłużników zwrotu w częściach równych, chyba że z istniejącego między nimi stosunku prawnego wynika inny podział lub że jeden z dłużników solidarnych nie ponosi odpowiedzialności w stosunkach między współdłużnikami.”
Zatem co do zasady przyjmuje się, że ciężar długu rozkłada się równo pomiędzy współdłużników, chyba że ich wewnętrzne ustalenia stanowią inaczej. Jeżeli zatem dwóch kredytobiorców solidarnych zaciągnęło kredyt 100 000 zł i jeden z nich spłacił całość, może on zasadniczo żądać od drugiego 50 000 zł (plus proporcjonalne koszty, np. odsetki, opłaty egzekucyjne).
Jak w praktyce wygląda dochodzenie takiego regresu? Dłużnik, który spłacił wierzyciela, musi udowodnić wysokość spełnionego świadczenia oraz wykazać, jakie zasady podziału obowiązują między współdłużnikami. Jeżeli nie ma szczególnych ustaleń, sąd przyjmie podział równy. W razie sporu co do „udziałów” w długu, to na pozwanym współdłużniku spoczywać będzie ciężar wykazania, że jego udział był niższy (np. z powodu odpowiednich zapisów umownych czy ustaleń stron).
Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z 15 listopada 2017 r., sygn. I ACa 832/17, wskazał:
„Roszczenie regresowe dłużnika solidarnego, który zaspokoił wierzyciela, ma charakter samodzielnego roszczenia, opartego na treści art. 376 k.c., a nie na stosunku łączącym wierzyciela z dłużnikami. Oznacza to, że spory dotyczące regresu rozstrzygane są wyłącznie w relacjach między współdłużnikami i nie wpływają na sytuację wierzyciela.”
To bardzo ważne rozróżnienie. Z punktu widzenia wierzyciela nie ma znaczenia, jak współdłużnicy między sobą rozliczą spłacony dług. Może zdarzyć się tak, że wierzyciel w pełni zaspokoi się z majątku jednego dłużnika, a następnie ten dłużnik nie będzie w stanie skutecznie wyegzekwować regresu od pozostałych – np. z powodu ich niewypłacalności. W takiej sytuacji ciężar długu ostatecznie spadnie tylko na jedną osobę.
Mec. Piotrowska słusznie zauważa: „Podpisując się jako współkredytobiorca czy poręczyciel, trzeba mieć świadomość, że w skrajnym scenariuszu możemy w praktyce ‘przejąć’ na siebie cały dług. Roszczenie regresowe wobec innych współdłużników jest realne tylko wtedy, gdy oni mają majątek, z którego można skutecznie prowadzić egzekucję.”
Skutki częściowego spełnienia świadczenia przez jednego dłużnika
W praktyce zdarza się często, że jeden ze współdłużników spełnia świadczenie częściowo – np. spłaca część długu, podczas gdy reszta pozostaje niespłacona. Jakie są konsekwencje takiej sytuacji?
Po stronie wierzyciela następuje stosowne zmniejszenie długu – z punktu widzenia zobowiązania jako całości. Wszyscy dłużnicy solidarni odnoszą korzyść w postaci zmniejszenia długu, nawet jeśli nie uczestniczyli w spłacie. Wierzyciel może nadal dochodzić pozostałej części świadczenia od jakiegokolwiek współdłużnika, z uwzględnieniem już spełnionej części.
Po stronie współdłużnika, który częściowo spłacił dług, powstaje natomiast roszczenie regresowe wobec pozostałych dłużników, ale tylko w zakresie przekroczenia jego „udziału” w zobowiązaniu. Jeżeli np. przy dwóch dłużnikach jeden z nich spłacił 40 000 zł z łącznego długu 100 000 zł, a przyjmiemy, że ich udziały wynoszą po 50 000 zł, to jego regres wynosi jedynie 10 000 zł (bo tyle „ponad swój udział” zapłacił za drugiego).
Art. 376 § 2 k.c. doprecyzowuje:
„W razie gdy jeden z dłużników solidarnych ponosi odpowiedzialność tylko do oznaczonej wysokości, dłużnik ten nie uczestniczy w zwrocie w większym zakresie. Część przypadająca na niego obciąża pozostałych.”
Przepis ten ma znaczenie np. w sytuacji, gdy wobec jednego ze współdłużników istnieje ograniczenie odpowiedzialności (np. poręczyciel ograniczył swoją odpowiedzialność do określonej kwoty). Wówczas przy rozliczeniach wewnętrznych nie można obciążyć go ponad tę kwotę, a brakująca część „rozlewa się” na innych.
Wybrane orzecznictwo: jak sądy postrzegają solidarność?
Orzecznictwo sądowe konsekwentnie podkreśla, że solidarność dłużników stanowi mocne narzędzie w ręku wierzyciela i nie może być w prosty sposób ograniczana przez powoływanie się na „słuszność” czy wewnętrzne ustalenia dłużników.
W wyroku z 10 stycznia 2013 r., sygn. I CSK 243/12, Sąd Najwyższy stwierdził:
„W relacjach z wierzycielem dłużnik solidarny nie może się powoływać na to, że w stosunkach wewnętrznych przewidziano odmienny podział ciężaru świadczenia, gdyż z punktu widzenia wierzyciela istotne jest jedynie istnienie i zakres solidarnego zobowiązania.”
Z kolei w wyroku z 24 stycznia 2018 r., sygn. V CSK 145/17, SN odniósł się do odpowiedzialności poręczyciela:
„Jeżeli z treści umowy poręczenia wynika, że poręczyciel przyjął na siebie odpowiedzialność solidarną z dłużnikiem głównym, wierzyciel może wedle swego wyboru dochodzić roszczeń bezpośrednio od poręczyciela, bez konieczności uprzedniego kierowania roszczeń wobec dłużnika głównego.”
W praktyce oznacza to, że poręczyciel może stać się „pierwszym celem” działań wierzyciela, jeśli jest bardziej wypłacalny niż dłużnik główny.
Ciekawy jest także wątek solidarnej odpowiedzialności wspólników spółki cywilnej. W wyroku z 9 czerwca 2011 r., sygn. I CSK 488/10, Sąd Najwyższy wskazał:
„Odpowiedzialność wspólników spółki cywilnej za jej zobowiązania ma charakter odpowiedzialności solidarnej, co w konsekwencji uprawnia wierzyciela do dochodzenia całości świadczenia od któregokolwiek ze wspólników, niezależnie od ich wewnętrznych uzgodnień co do podziału zysków i strat.”
Orzeczenia te tworzą spójny obraz: solidarność dłużników to instytucja zorientowana na ochronę wierzyciela, natomiast ochrona dłużnika przenosi się na płaszczyznę rozliczeń wewnętrznych (regresu).
Nadużycia i spory: kiedy dłużnik może się bronić?
Choć co do zasady solidarność daje wierzycielowi bardzo silną pozycję, nie oznacza to, że dłużnik jest całkowicie pozbawiony środków obrony. Przede wszystkim ma on prawo podnosić wszelkie zarzuty, które przysługują mu osobiście lub które wynikają z natury zobowiązania.
Art. 375 § 1 k.c. stanowi:
„Dłużnik solidarny może przeciwko wierzycielowi podnieść zarzuty, które mu przysługują osobiście oraz zarzuty, które są wspólne wszystkim dłużnikom.”
Oznacza to, że dłużnik może powoływać się np. na przedawnienie roszczenia (jeśli w jego przypadku nastąpiło), nieważność umowy, niewłaściwe naliczenie odsetek, spełnienie świadczenia itp. Jeśli zarzut ma charakter „wspólny” (np. nieważność całej umowy), skorzystają na nim także pozostali dłużnicy. Jeżeli natomiast zarzut dotyczy tylko tej osoby (np. brak skutecznego oświadczenia woli, wady oświadczenia), będzie on chronił wyłącznie ją.
W praktyce poważnym problemem są sytuacje, w których jeden ze współdłużników zawiera z wierzycielem ugodę, uznaje dług, zrzeka się zarzutu przedawnienia. Czy skutkuje to także wobec pozostałych? Odpowiedzi udziela art. 372 k.c.:
„Czynność jednego z dłużników solidarnych nie może na niekorzyść współdłużników zmieniać treści zobowiązania.”
Zatem uznanie długu przez jednego dłużnika, zrzeczenie się zarzutu przedawnienia czy inne działania obciążające nie rozciągają się automatycznie na pozostałych. Każdy dłużnik zachowuje swoją odrębność w zakresie przysługujących mu zarzutów, chyba że mamy do czynienia z zarzutem „wspólnym”, wynikającym z natury samego stosunku prawnego.
Należy jednak pamiętać, że zrzeczenie się zarzutów przez jednego dłużnika może pośrednio wpływać na sytuację pozostałych – jeżeli np. wierzyciel w pierwszej kolejności będzie egzekwował całość długu od tego „bardziej wygodnego” dłużnika, a po zaspokojeniu nie będzie już potrzeby kierowania roszczeń do innych.
Jak ograniczyć ryzyko odpowiedzialności solidarnej?
Z punktu widzenia praktyki obrotu gospodarczego i życia prywatnego fundamentalne jest, aby dłużnicy świadomie podejmowali decyzję o wejściu w stosunek zobowiązaniowy, który przewiduje solidarność. Nie zawsze da się tego uniknąć – w wielu przypadkach banki czy instytucje finansowe nie zgodzą się na zmianę charakteru zobowiązania. Są jednak pewne działania, które mogą ograniczyć ryzyko.
Po pierwsze, warto precyzyjnie uregulować wewnętrzne stosunki między współdłużnikami, najlepiej w formie pisemnej umowy. Może to być np. umowa między współkredytobiorcami, w której określą oni, kto i w jakim zakresie będzie faktycznie spłacał dług, oraz co się stanie w razie zaprzestania spłat przez jedną ze stron. Nie zmieni to sytuacji wobec wierzyciela, ale ułatwi ewentualne dochodzenie regresu.
Po drugie, w niektórych sytuacjach można próbować negocjować z wierzycielem ograniczenie odpowiedzialności – np. wprowadzenie w umowie górnej granicy odpowiedzialności poręczyciela, jasnego określenia udziałów czy przesłanek, kiedy wierzyciel może kierować roszczenia do danego współdłużnika. W praktyce wymaga to jednak odpowiedniej pozycji negocjacyjnej.
Po trzecie, w relacjach małżeńskich warto mieć świadomość, że zaciąganie wspólnych kredytów i pożyczek jako współkredytobiorcy tworzy bardzo silne powiązanie finansowe, które nie znika wraz z rozwodem. Zmiana ustroju majątkowego małżeńskiego (np. wprowadzenie rozdzielności) czy zapisy w wyroku rozwodowym nie wiążą wierzyciela, jeśli już doszło do zaciągnięcia solidarnego zobowiązania.
Jak zauważa r. pr. Lewandowski: „Przed podpisaniem się jako współkredytobiorca – szczególnie gdy robimy to z uwagi na zdolność kredytową np. partnera lub członka rodziny – warto rozważyć alternatywy: pożyczkę prywatną, zabezpieczenia rzeczowe, ustanowienie hipoteki na udziale w nieruchomości zamiast solidarnej odpowiedzialności osobistej. Każda z tych opcji ma swoje ryzyka, ale pozwala na większą kontrolę nad tym, za co i w jakim zakresie odpowiadamy.”
Podsumowanie: solidarność jako narzędzie wierzyciela i pułapka dla nierozważnych dłużników
Zobowiązania solidarne są nieodłącznym elementem obrotu prawnego, zarówno w sferze prywatnej, jak i gospodarczej. Dają one wierzycielowi potężne narzędzie – możliwość wyboru dowolnego dłużnika, od którego będzie dochodził całości świadczenia. Jednocześnie dla dłużników oznaczają podwyższone ryzyko: w skrajnym scenariuszu to jedna osoba może zostać zmuszona do spłaty całego długu, a następnie mierzyć się z niepewnymi perspektywami odzyskania części środków od pozostałych współdłużników.
Kluczowe jest zrozumienie kilku zasadniczych kwestii. Po pierwsze, solidarność wynika albo z wyraźnego przepisu ustawy, albo z zapisów umownych – nie pojawia się „domyślnie”, ale w praktyce bardzo często jest standardem, zwłaszcza w umowach kredytowych. Po drugie, wewnętrzne ustalenia między współdłużnikami nie wiążą wierzyciela. Po trzecie, dłużnik solidarny, który spłacił całość lub część długu, nie jest bezbronny – przysługuje mu roszczenie regresowe wobec pozostałych, choć jego skuteczność zależy od ich wypłacalności.
Świadome podchodzenie do zobowiązań solidarnych, w tym w szczególności dokładna lektura umów i konsultacja z prawnikiem przed ich podpisaniem, może uchronić przed bardzo dotkliwymi konsekwencjami finansowymi. Warto pamiętać, że podpisując się jako współdłużnik solidarny, de facto deklarujemy: „Jeżeli pozostali nie spłacą, ja biorę na siebie cały ciężar.”
Q&A: Najczęstsze pytania o zobowiązania solidarne
Czy bank może żądać całego długu tylko ode mnie, jeśli jestem współkredytobiorcą?
Tak. Jeżeli w umowie kredytu zastrzeżono solidarną odpowiedzialność kredytobiorców, bank może wedle własnego wyboru żądać zapłaty całości lub części długu od któregokolwiek z Was, także tylko od Ciebie. Nie ma obowiązku „równego” rozkładania egzekucji między wszystkich współdłużników.
Czy po rozwodzie nadal odpowiadam za wspólny kredyt z byłym małżonkiem?
Tak. Rozwód ani ustalenia zawarte w wyroku rozwodowym (np. że były małżonek ma spłacać kredyt) nie zmieniają treści zobowiązania wobec banku. Jeżeli byliście współkredytobiorcami solidarnymi, bank nadal może dochodzić roszczeń od każdego z Was. Zmiany w zakresie odpowiedzialności mogą nastąpić tylko na podstawie nowej umowy z bankiem (np. przejęcia długu).
Co mogę zrobić, jeśli spłaciłem cały dług jako dłużnik solidarny?
Masz roszczenie regresowe wobec pozostałych współdłużników. Co do zasady możesz żądać od nich zwrotu części długu odpowiadającej ich „udziałom” (najczęściej po równo, chyba że z umowy lub okoliczności wynika inny podział). Jeśli dobrowolnie nie zapłacą, możesz wytoczyć powództwo cywilne i dochodzić regresu przed sądem.
Czy wierzyciel musi najpierw ścigać głównego dłużnika, zanim zwróci się do poręczyciela?
Nie zawsze. Jeżeli umowa poręczenia przewiduje solidarną odpowiedzialność poręczyciela z dłużnikiem głównym, wierzyciel może od razu skierować roszczenie do poręczyciela, bez konieczności uprzedniego dochodzenia od dłużnika głównego. W praktyce często to poręczyciel jest pierwszym celem działań wierzyciela.
Czy uznanie długu przez jednego współdłużnika szkodzi pozostałym?
Co do zasady nie. Czynność jednego dłużnika solidarnego nie może na niekorzyść innych zmieniać treści zobowiązania (art. 372 k.c.). Uznanie długu, zrzeczenie się zarzutu przedawnienia czy zawarcie ugody przez jednego dłużnika nie pozbawia pozostałych przysługujących im zarzutów. Może jednak pośrednio wpływać na strategię wierzyciela (np. skłaniając go do dochodzenia całości długu od tego właśnie dłużnika).
Czy mogę umówić się z innym współdłużnikiem, że ja nie będę nic płacił?
Możesz zawrzeć taką umowę w relacjach wewnętrznych (np. że drugi współdłużnik przejmuje na siebie ciężar spłaty). Nie wiąże ona jednak wierzyciela. Nadal może on żądać całości świadczenia także od Ciebie. Twoja umowa z innym współdłużnikiem będzie miała znaczenie tylko przy ewentualnych rozliczeniach regresowych.
Czy solidarność dłużników oznacza, że każdy z nas ma „po 1/n” długu?
Nie z punktu widzenia wierzyciela. Dla niego każdy z Was odpowiada za całość. Podział na „udziały” ma znaczenie dopiero w relacjach między Wami (rozliczenia regresowe). Domyślnie przyjmuje się podział równy, ale możecie go inaczej określić w umowie.
Czy przedawnienie roszczenia wobec jednego dłużnika solidarnego przedawnia je wobec wszystkich?
Nie. Zgodnie z art. 374 § 1 k.c. działania dotyczące przedawnienia (np. jego przerwanie) wobec jednego dłużnika nie mają skutku wobec pozostałych. Oznacza to, że przedawnienie ocenia się osobno wobec każdego współdłużnika. Możliwa jest zatem sytuacja, w której roszczenie jest przedawnione wobec jednego, ale nie wobec innego.
Czy mogę odmówić podpisania się jako współkredytobiorca i zostać np. tylko współwłaścicielem nieruchomości?
Co do zasady tak – to kwestia uzgodnień z bankiem. W praktyce jednak banki często uzależniają udzielenie kredytu od solidarnej odpowiedzialności wszystkich właścicieli nieruchomości lub osób korzystających z niej. Warto negocjować i rozważać alternatywne konstrukcje (np. hipoteka na nieruchomości bez solidarnej odpowiedzialności osobistej), ale decyzja należy do banku.
Czy można „wyjść” z solidarnej odpowiedzialności bez spłaty długu?
Tylko za zgodą wierzyciela. Wymaga to zawarcia nowej umowy (np. przejęcia długu przez inną osobę, zmiany współdłużników, modyfikacji treści umowy kredytowej). Bez wyraźnej zgody wierzyciela sama umowa między współdłużnikami, rozwód, podział majątku czy inne zdarzenia nie zwalniają Cię z solidarnej odpowiedzialności.

