Umowa o roboty budowlane – najczęstsze spory między inwestorem a wykonawcą

Umowa o roboty budowlane jest jedną z kluczowych umów w obrocie gospodarczym, a jednocześnie źródłem wyjątkowo licznych konfliktów między inwestorami a wykonawcami. Z jednej strony mamy często bardzo wysoką wartość kontraktu, z drugiej – wielość uczestników procesu budowlanego, długi czas realizacji i zmieniające się warunki rynkowe. Wszystko to sprawia, że spory na tle takich umów są w praktyce nie tyle możliwe, co niemal nieuniknione. Celem niniejszego artykułu jest omówienie najczęstszych punktów zapalnych, wskazanie podstawy prawnej oraz zaprezentowanie wybranych orzeczeń sądowych, które mają największe znaczenie praktyczne.

Podstawy prawne umowy o roboty budowlane

Kodeks cywilny poświęca umowie o roboty budowlane osobny dział (art. 647–658 k.c.). Kluczowy jest przede wszystkim art. 647 k.c., który definiuje tę umowę w sposób następujący:

„Przez umowę o roboty budowlane wykonawca zobowiązuje się do oddania przewidzianego w umowie obiektu, wykonanego zgodnie z projektem i zasadami wiedzy technicznej, a inwestor zobowiązuje się do dokonania wymaganych przez właściwe przepisy czynności związanych z przygotowaniem robót, w szczególności do przekazania terenu budowy i dostarczenia projektu, oraz do odebrania obiektu i zapłaty umówionego wynagrodzenia.”

W praktyce oznacza to, że zakres odpowiedzialności obu stron jest dość szeroki i nie ogranicza się jedynie do „wykonania” i „zapłaty”. Pojawia się obowiązek przekazania terenu budowy, dostarczenia dokumentacji projektowej, uczestniczenia w odbiorach, zgłaszania zastrzeżeń i dokumentowania przebiegu robót.

Red. mec. Anna Kowalska, specjalizująca się w prawie budowlanym, zwraca uwagę:

„Bardzo często strony koncentrują się wyłącznie na cenie i terminie zakończenia robót, marginalizując choćby kwestie dotyczące zasad odbiorów częściowych, formy zgłaszania wad czy trybu wprowadzania zmian w projekcie. Tymczasem to właśnie te ‘drobiazgi’ najczęściej decydują o wyniku sporu sądowego.”

Warto również pamiętać, że – poza kodeksową regulacją umowy o roboty budowlane – istotne znaczenie mają przepisy prawa budowlanego, w szczególności ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane. Określa ona m.in. obowiązki inwestora, projektanta, kierownika budowy oraz inspektora nadzoru inwestorskiego. Ich zaniedbanie może prowadzić nie tylko do odpowiedzialności administracyjnej, ale również cywilnej – wobec drugiej strony umowy.

Spory o wynagrodzenie – ryczałt, kosztorys i „roboty dodatkowe”

Jednym z najczęściej występujących rodzajów sporów są konflikty dotyczące wynagrodzenia wykonawcy. Spór może dotyczyć zarówno jego wysokości, jak i zasad rozliczeń, a zwłaszcza tego, czy dane prace mieszczą się w ustalonym wynagrodzeniu, czy też stanowią „roboty dodatkowe” wymagające odrębnej zapłaty.

Kodeks cywilny wyróżnia zasadniczo dwa modele wynagrodzenia: ryczałtowe i kosztorysowe. W przypadku wynagrodzenia ryczałtowego kluczowy jest art. 632 § 1 i 2 k.c. (stosowany odpowiednio do umowy o roboty budowlane na podstawie art. 656 k.c.):

„§ 1. Jeżeli strony umówiły się o wynagrodzenie ryczałtowe, przyjmujący zamówienie nie może żądać podwyższenia wynagrodzenia, chociażby w czasie zawarcia umowy nie można było przewidzieć rozmiaru lub kosztów prac.
§ 2. Jeżeli jednak wskutek zmiany stosunków, której nie można było przewidzieć, wykonanie dzieła groziłoby przyjmującemu zamówienie rażącą stratą, sąd może podwyższyć ryczałt lub rozwiązać umowę.”

W praktyce oznacza to, że wykonawca – który przyjął na siebie ryzyko ryczałtu – zasadniczo nie może żądać dopłaty tylko dlatego, że wzrosły ceny materiałów lub okazało się, że prace są bardziej pracochłonne. Sąd Najwyższy w wyroku z 20.10.2011 r. (IV CSK 46/11) podkreślił:

„Zawarcie umowy o wynagrodzenie ryczałtowe oznacza przejęcie przez przyjmującego zamówienie ryzyka co do przewidywanych kosztów wykonania robót, chyba że wystąpiły nadzwyczajne okoliczności, których racjonalnie działający przedsiębiorca nie mógł przewidzieć.”

Inaczej kształtuje się sytuacja przy wynagrodzeniu kosztorysowym, które z założenia jest elastyczne i może ulegać zwiększeniu, jeżeli pojawi się konieczność wykonania prac dodatkowych, nieprzewidzianych w dokumentacji. To właśnie pojęcie „robót dodatkowych” jest jednym z najczęstszych źródeł konfliktów.

Roboty dodatkowe a ryczałt – typowy scenariusz sporu

Wyobraźmy sobie, że inwestor zawiera z wykonawcą umowę na budowę domu jednorodzinnego z wynagrodzeniem ryczałtowym. W trakcie prac okazuje się, że grunt na działce jest znacznie gorszy niż wynikało to z badań, co wymaga zastosowania wzmocnionych fundamentów i dodatkowego zbrojenia. Wykonawca informuje o tym inwestora, sporządza wycenę „robót dodatkowych” i oczekuje zapłaty odrębnego wynagrodzenia. Inwestor natomiast twierdzi, że umówił się na „dom za określoną kwotę” i odmawia dopłaty.

Jak sądy podchodzą do takich sytuacji? Orzecznictwo jest tu dość konsekwentne: co do zasady, przy wynagrodzeniu ryczałtowym wykonawca przyjmuje na siebie ryzyko wzrostu kosztów, a więc nie może dowolnie „wychodzić” poza ryczałt, powołując się na trudności w realizacji. Wyjątkiem są sytuacje, gdy strony wyraźnie postanowiły w umowie, że określone rodzaje prac, nieprzewidziane w projekcie, będą traktowane jako roboty dodatkowe i odrębnie płatne, albo gdy dochodzi do istotnej zmiany zakresu robót wskutek modyfikacji projektu przez inwestora.

W jednym z ważnych orzeczeń Sąd Apelacyjny w Warszawie wskazał:

„Nie można traktować jako robót dodatkowych tych prac, które są niezbędne do wykonania obiektu zgodnie z projektem i zasadami wiedzy technicznej. Jeżeli w ramach wynagrodzenia ryczałtowego wykonawca zobowiązał się do wzniesienia kompletnego obiektu, to mieści się w tym wynagrodzeniu również konieczność wykonania takich prac, które, choć nie zostały wyraźnie wymienione, są nieodzowne dla prawidłowego ukończenia inwestycji.”
(wyrok SA w Warszawie z 8.06.2017 r., VI ACa 1715/15)

Z praktycznego punktu widzenia oznacza to, że wykonawca, chcąc skutecznie dochodzić zapłaty za roboty dodatkowe, powinien zadbać o dwie kwestie: odpowiednie zdefiniowanie w umowie, co uważa się za roboty dodatkowe oraz ścisłe przestrzeganie procedury ich zgłaszania i akceptacji przez inwestora (najlepiej w formie pisemnych aneksów). Brak formalnego zatwierdzenia prac dodatkowych często kończy się odmową zapłaty, którą sądy nierzadko akceptują.

Red. mec. Piotr Lewandowski komentuje:

„Z mojego doświadczenia wynika, że ponad połowa sporów o zapłatę między inwestorem a wykonawcą dotyczy właśnie prac dodatkowych. Strony albo w ogóle nie regulują tej kwestii w umowie, albo robią to powierzchownie, co prowadzi później do ostrych konfliktów. Niewielki nakład pracy na etapie kontraktowania mógłby oszczędzić im wieloletniego procesu.”

Opóźnienia i kary umowne – kiedy inwestor może skutecznie je naliczyć

Drugim obszarem, w którym najczęściej dochodzi do sporów, są opóźnienia w realizacji robót oraz związane z nimi kary umowne. Zgodnie z art. 483 § 1 k.c.:

„Można zastrzec w umowie, że naprawienie szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania niepieniężnego nastąpi przez zapłatę określonej sumy (kara umowna).”

W praktyce umowy o roboty budowlane niemal zawsze zawierają postanowienia o karach umownych za opóźnienie lub zwłokę w zakończeniu robót, za opóźnienia w usuwaniu usterek, a niekiedy również za odstąpienie od umowy z winy wykonawcy. Problem polega na tym, że inwestorzy dość często naliczają kary w sposób mechaniczny, nie analizując przyczyn opóźnienia, a wykonawcy bronią się, powołując na okoliczności od siebie niezależne (np. brak projektu wykonawczego, opóźnienia w płatnościach, nieprzekazanie frontu robót).

Sąd Najwyższy w wyroku z 19.03.2015 r. (IV CSK 362/14) stwierdził:

„Dla naliczenia kary umownej za opóźnienie konieczne jest, aby to opóźnienie pozostawało w normalnym związku przyczynowym z okolicznościami, za które dłużnik ponosi odpowiedzialność. Jeżeli przyczyna opóźnienia leży po stronie wierzyciela, naliczenie kary umownej jest bezpodstawne.”

Oznacza to, że wykonawca ma prawo bronić się przed roszczeniem o zapłatę kar, wykazując, że opóźnienie było spowodowane działaniem lub zaniechaniem inwestora, np. poprzez późne przekazanie terenu budowy, brak wymaganych decyzji administracyjnych, wielokrotne zmiany projektu czy opóźnienia w odbiorach.

Istotne znaczenie ma także możliwość miarkowania kary umownej na podstawie art. 484 § 2 k.c.:

„Jeżeli zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane, dłużnik może żądać zmniejszenia kary umownej; to samo dotyczy wypadku, gdy kara umowna jest rażąco wygórowana.”

Sądy coraz częściej korzystają z tej instytucji, zwłaszcza w sytuacjach, gdy naliczona kara kilkukrotnie przewyższa rzeczywistą szkodę inwestora albo prowadziłaby do nieproporcjonalnego obciążenia wykonawcy. Przykładowo Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z 17.12.2019 r. (I AGa 154/19) wskazał:

„Przy ocenie, czy kara umowna jest rażąco wygórowana, należy uwzględnić nie tylko wysokość rzeczywiście poniesionej szkody, lecz także wartość całego kontraktu, stopień zawinienia dłużnika oraz znaczenie naruszenia dla wierzyciela. Kara, która prowadziłaby w praktyce do ekonomicznej likwidacji przedsiębiorcy, co do zasady powinna podlegać istotnemu miarkowaniu.”

Od strony praktycznej wykonawcy powinni w sposób systematyczny dokumentować wszelkie okoliczności, które mogą wpływać na terminowość wykonywania robót (np. protokoły konieczności, korespondencję e-mailową z inwestorem, notatki służbowe z budowy). Brak takiej dokumentacji znacznie utrudnia później skuteczną obronę przed naliczonymi karami.

Odbiór robót i protokoły – kiedy inwestor może odmówić podpisu

Chwila odbioru robót jest jednym z najbardziej newralgicznych momentów w relacji inwestor–wykonawca. To właśnie wtedy następuje formalne potwierdzenie zakończenia prac, z którym wiążą się istotne skutki prawne: rozpoczęcie biegu terminów rękojmi i gwarancji, powstanie obowiązku zapłaty wynagrodzenia, a często również przejście ryzyka przypadkowej utraty rzeczy.

Kodeks cywilny nie reguluje szczegółowo procedury odbioru w umowie o roboty budowlane, ale kluczowy jest art. 647 k.c. w zakresie obowiązku inwestora do odebrania obiektu. W orzecznictwie utrwalił się pogląd, że inwestor nie może dowolnie odmawiać odbioru robót, powołując się na jakiekolwiek wady.

Sąd Najwyższy w wyroku z 18.05.2007 r. (I CSK 51/07) wskazał:

„Inwestor ma obowiązek przyjąć obiekt, jeżeli wykonawca ukończył roboty zgodnie z umową, projektem i zasadami wiedzy technicznej, a stwierdzone wady mają charakter usuwalny i nie uniemożliwiają korzystania z obiektu zgodnie z jego przeznaczeniem.”

Oznacza to, że obecność drobnych usterek (np. rysy tynku, niewielkie niedokładności wykończeniowe) co do zasady nie uprawnia inwestora do całkowitego wstrzymania odbioru. Powinny one zostać ujęte w protokole odbioru z wyznaczeniem terminu ich usunięcia. Odmowa odbioru może być uzasadniona jedynie w przypadku wad istotnych, które uniemożliwiają prawidłowe korzystanie z obiektu lub zagrażają bezpieczeństwu użytkowników.

Typowym problemem praktycznym jest sytuacja, w której inwestor odmawia podpisania jakiegokolwiek protokołu, oczekując całkowicie „idealnego” stanu obiektu. Wykonawca pozostaje wtedy w swoistym „zawieszeniu”: z jednej strony budowa jest de facto ukończona, z drugiej – brak formalnego potwierdzenia odbioru. Sądy w takich sytuacjach dość konsekwentnie stoją po stronie wykonawcy, jeżeli wykaże on, że roboty zostały ukończone zgodnie z umową. W jednym z orzeczeń Sąd Apelacyjny w Gdańsku stwierdził:

„Bezpodstawna odmowa odbioru robót przez inwestora nie niweczy skutków ukończenia obiektu. Jeżeli wykonawca wykaże, że roboty zostały wykonane zgodnie z umową, może dochodzić zapłaty wynagrodzenia, a fakt niepodpisania protokołu nie stanowi sam w sobie przeszkody do zasądzenia należności.”
(wyrok SA w Gdańsku z 21.02.2018 r., V AGa 45/17)

Red. mec. Katarzyna Nowak, komentując powyższe rozstrzygnięcie, zauważa:

„Dla wykonawców bardzo ważne jest, aby proces odbioru był jak najlepiej udokumentowany. Jeżeli inwestor odmawia podpisania protokołu, warto sporządzić jednostronny protokół ze szczegółowym opisem stanu robót, dokumentację fotograficzną, a w razie potrzeby – zabezpieczyć dowód w postaci opinii biegłego jeszcze przed wszczęciem procesu.”

Wady robót budowlanych – rękojmia i gwarancja

Kolejnym obszarem sporów są wady robót: ich istnienie, charakter, sposób usuwania oraz odpowiedzialność wykonawcy po odbiorze robót. Do umowy o roboty budowlane stosuje się odpowiednio przepisy o rękojmi za wady przy umowie o dzieło (art. 656 § 1 k.c. w zw. z art. 638 k.c.). Zgodnie z art. 638 § 1 k.c.:

„Do odpowiedzialności przyjmującego zamówienie z tytułu rękojmi za wady dzieła stosuje się odpowiednio przepisy o rękojmi przy sprzedaży, z wyłączeniem art. 556^2, 556^3, 576^1–576^4.”

Podstawowy katalog uprawnień inwestora jako „zamawiającego” jest więc zbliżony do katalogu uprawnień kupującego w przypadku wady rzeczy sprzedanej: może on żądać usunięcia wady, obniżenia wynagrodzenia, a w razie wady istotnej – nawet odstąpić od umowy. Kluczowe jest przy tym rozróżnienie między wadą istotną a nieistotną.

Sąd Najwyższy w wyroku z 7.03.2013 r. (II CSK 476/12) tak określił istotę wady istotnej:

„Za wadę istotną uznać należy taką wadę, która uniemożliwia wykorzystanie obiektu zgodnie z jego przeznaczeniem albo gdy usunięcie tej wady wymagałoby nadmiernych kosztów lub ingerencji w istotę obiektu.”

Spory często dotyczą tego, czy dana usterka jest na tyle poważna, aby uzasadniała odstąpienie od umowy przez inwestora. W praktyce sądy – zwłaszcza przy dużych inwestycjach – podchodzą do tego bardzo ostrożnie; odstąpienie od umowy z powodu wad jest traktowane jako środek ostateczny.

Ważną kwestią są terminy zawiadomienia wykonawcy o wykrytych wadach. Zgodnie z art. 568 § 1 k.c. (stosowanym odpowiednio):

„Sprzedawca jest odpowiedzialny z tytułu rękojmi, jeżeli wada fizyczna zostanie stwierdzona przed upływem dwóch lat (…).”

W przypadku robót budowlanych – zwłaszcza dotyczących obiektów budowlanych trwale związanych z gruntem – orzecznictwo dopuszcza wydłużenie okresu rękojmi nawet do 5 lat, przyjmując, że roboty budowlane dotyczą nieruchomości. Warto jednak pamiętać, że inwestor ma obowiązek zawiadomić wykonawcę o wadzie „niezwłocznie” po jej wykryciu, a opóźnienie w tym zakresie może skutkować utratą uprawnień z rękojmi.

Częstym źródłem nieporozumień jest również relacja między rękojmią a gwarancją jakości. Gwarancja jest odrębnym, dobrowolnym zobowiązaniem wykonawcy (lub producenta), którego treść określają dokumenty gwarancyjne. Inwestor może więc w razie wady wybrać, czy chce skorzystać z rękojmi, czy z gwarancji, o ile ta została udzielona na korzystniejszych dla niego warunkach. Sąd Najwyższy w wyroku z 17.11.2010 r. (I CSK 66/10) podkreślił:

„Uprawnienia z tytułu rękojmi i gwarancji mają charakter autonomiczny i kumulatywny, co oznacza, że dochodzenie roszczeń z jednego tytułu nie wyłącza możliwości powoływania się na drugi, chyba że postanowienia umowy wyraźnie stanowią inaczej.”

W praktyce niejednokrotnie wykonawcy (lub deweloperzy) próbują ograniczyć odpowiedzialność z rękojmi poprzez odwołanie się do gwarancji i skrócenie okresów odpowiedzialności. Takie zapisy – zwłaszcza wobec konsumentów – są zazwyczaj uznawane za bezskuteczne.

Zmiany projektu, polecenia inwestora i „rosnący” zakres robót

W procesie budowlanym niezwykle rzadko zdarza się, aby inwestycja została zrealizowana dokładnie w takim kształcie, jaki przewidziano na etapie zawierania umowy. Zmiany w projekcie, zmiana technologii, konieczność usunięcia kolizji, nowe wymagania inwestora – wszystko to prowadzi do modyfikacji zakresu robót. Brak jasnych zasad w tym zakresie generuje kolejne konflikty.

Kluczową rolę odgrywa tu art. 651 k.c.:

„Jeżeli w toku wykonywania robót budowlanych wykonawca poweźmie wiadomość o tym, że dostarczony przez inwestora projekt nie nadaje się do prawidłowego wykonania robót, powinien niezwłocznie zawiadomić o tym inwestora. W wypadku zaniechania tego zawiadomienia wykonawca nie może później powoływać się na wady projektu.”

Przepis ten nakłada na wykonawcę obowiązek swoistego „współuczestniczenia” w procesie projektowym. Jeżeli wykonawca dostrzeże błędy w dokumentacji lub konieczność jej uzupełnienia, musi odpowiednio poinformować inwestora. Zaniechanie tego obowiązku może pozbawić go możliwości dochodzenia roszczeń związanych z wadliwością projektu.

Typowy spór w tym obszarze dotyczy sytuacji, w której inwestor wydaje wykonawcy polecenia zmiany technologii, stosowania innych materiałów lub wykonywania prac, które wykraczają poza pierwotny projekt, a następnie odmawia zapłaty za te prace, twierdząc, że „wszystko mieści się w umówionym wynagrodzeniu”. Sądy zasadniczo przyznają rację wykonawcy, o ile wykaże on, że doszło do istotnego zwiększenia zakresu robót w wyniku poleceń inwestora.

Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z 29.11.2018 r. (V AGa 384/18) wskazał:

„Jeżeli inwestor, korzystając ze swej nadrzędnej roli w procesie budowlanym, wydaje wykonawcy wiążące polecenia zwiększające zakres robót w stosunku do dokumentacji projektowej, to nawet przy wynagrodzeniu ryczałtowym nie może uchylać się od zapłaty za ponadplanowe świadczenie, jeżeli strony nie uzgodniły, że mieści się ono w ramach dotychczasowego ryczałtu.”

Z praktycznego punktu widzenia niezwykle istotne jest, aby wszelkie zmiany zakresu robót były dokumentowane w sposób formalny – najlepiej w postaci aneksów do umowy lub pisemnych poleceń inwestora (np. podpisane notatki z narad koordynacyjnych). Poleganie wyłącznie na ustnych uzgodnieniach na budowie jest zaproszeniem do przyszłego sporu.

Odstąpienie od umowy – „broń atomowa” w rękach inwestora i wykonawcy

Odstąpienie od umowy o roboty budowlane jest jedną z najbardziej drastycznych sankcji w relacjach kontraktowych. Prowadzi do „unicestwienia” umowy ze skutkiem wstecznym (ex tunc), a strony są zobowiązane do wzajemnych rozliczeń, jak gdyby umowa nie została zawarta. W praktyce zarówno inwestorzy, jak i wykonawcy sięgają po tę instytucję niekiedy zbyt pochopnie, co skutkuje długimi sporami sądowymi dotyczącymi skuteczności odstąpienia.

Podstawą prawną są tu z jednej strony ogólne przepisy o odstąpieniu od umowy wzajemnej (art. 491–494 k.c.), z drugiej – szczególne regulacje dotyczące umów o roboty budowlane (stosowane odpowiednio z umowy o dzieło, art. 635, 636 k.c., w zw. z art. 656 k.c.). Przykładowo art. 635 k.c. stanowi:

„Jeżeli przyjmujący zamówienie opóźnia się z rozpoczęciem lub wykończeniem dzieła tak dalece, że nie jest prawdopodobne, aby zdołał je ukończyć w czasie umówionym, zamawiający może bez wyznaczenia terminu dodatkowego od umowy odstąpić jeszcze przed upływem terminu do wykonania dzieła.”

Przepis ten jest często używany przez inwestorów jako podstawa do odstąpienia w przypadku rażących opóźnień wykonawcy. Jednak sądy wymagają, aby inwestor wykazał, że opóźnienie rzeczywiście było tak znaczne, że ukończenie robót w terminie było obiektywnie nierealne.

Z kolei wykonawca może odstąpić od umowy m.in. wtedy, gdy inwestor nie wywiązuje się z obowiązku współdziałania (np. nie przekazuje terenu budowy, nie dostarcza projektu, nie dokonuje płatności). Na podstawie art. 491 § 1 k.c.:

„Jeżeli jedna ze stron dopuszcza się zwłoki w wykonaniu zobowiązania wzajemnego, druga strona może wyznaczyć jej odpowiedni dodatkowy termin do wykonania, z zagrożeniem, że po bezskutecznym upływie wyznaczonego terminu będzie uprawniona do odstąpienia od umowy.”

Ważne jest, aby przed odstąpieniem od umowy – poza przypadkami wskazanymi w przepisach szczególnych – wyznaczyć drugiej stronie dodatkowy, odpowiedni termin do wykonania zobowiązania, pod rygorem odstąpienia. Brak takiego wezwania często prowadzi do uznania odstąpienia za bezskuteczne.

Sąd Najwyższy w wyroku z 8.03.2018 r. (II CSK 303/17) zwrócił uwagę:

„Odstąpienie od umowy jest środkiem o charakterze wyjątkowym i jako takie podlega wykładni ścisłej. Strona, która korzysta z tego uprawnienia, powinna wykazać spełnienie wszystkich przesłanek ustawowych lub umownych, w przeciwnym razie jej oświadczenie będzie nieskuteczne, a dalsze jednostronne działania (np. zatrzymanie płatności) mogą stanowić naruszenie umowy.”

Red. mec. Anna Kowalska komentuje:

„Praktyka pokazuje, że wiele oświadczeń o odstąpieniu jest formułowanych w sposób emocjonalny, w reakcji na narastający konflikt, bez precyzyjnej analizy podstaw prawnych. Tymczasem nieprawidłowe odstąpienie może okazać się dla strony bardziej dotkliwe niż kontynuowanie trudnej współpracy, bo naraża ją na zarzut bezpodstawnego odstąpienia i roszczenia odszkodowawcze drugiej strony.”

Najczęstsze błędy inwestorów i wykonawców przy zawieraniu umowy

Choć każdy spór jest inny, w praktyce można wskazać pewne powtarzające się błędy popełniane przez obie strony. U inwestorów są to przede wszystkim: niedostateczne doprecyzowanie zakresu robót (brak szczegółowego załącznika), brak jasnych postanowień dotyczących procedury zmian i robót dodatkowych, niewłaściwe zdefiniowanie zasad odbioru oraz zbyt duże poleganie na „standardowych wzorach” umów, bez ich dostosowania do konkretnej inwestycji.

Wykonawcy z kolei często nie doceniają znaczenia precyzyjnej dokumentacji procesu budowlanego (protokoły, korespondencja, dziennik budowy), akceptują zbyt ryzykowne postanowienia dotyczące kar umownych czy wynagrodzenia ryczałtowego bez odpowiednich klauzul waloryzacyjnych oraz nie egzekwują formalizacji zmian zakresu robót. „Bo klient się spieszy”, „bo szkoda tracić kontrakt” – to argumenty, które później okazują się bardzo kosztowne w sądzie.

Warto więc podkreślić, że najlepszą „linią obrony” przed sporami jest dobrze skonstruowana umowa, przygotowana lub przynajmniej zaopiniowana przez prawnika doświadczonego w sporach budowlanych. Niejednokrotnie drobna korekta brzmienia klauzuli może przesądzić o setkach tysięcy złotych w przyszłym procesie.

Q&A – najczęściej zadawane pytania dotyczące sporów z umowy o roboty budowlane

Czy inwestor może odmówić odbioru robót z powodu drobnych usterek?

Zazwyczaj nie. Inwestor ma obowiązek odebrać obiekt, jeżeli został wykonany zgodnie z umową, projektem i zasadami wiedzy technicznej, a istniejące wady mają charakter usuwalny i nie uniemożliwiają korzystania z obiektu zgodnie z przeznaczeniem. Drobne usterki powinny zostać wpisane do protokołu z wyznaczeniem terminu na ich usunięcie, ale nie stanowią co do zasady podstawy do całkowitej odmowy odbioru.

Czy wynagrodzenie ryczałtowe zawsze wyklucza zapłatę za roboty dodatkowe?

Nie zawsze. Wynagrodzenie ryczałtowe oznacza, że wykonawca co do zasady bierze na siebie ryzyko wzrostu kosztów, jednak nie wyklucza możliwości zapłaty za roboty dodatkowe w sytuacji, gdy strony wyraźnie uzgodnią ich odrębne wynagrodzenie lub gdy polecenia inwestora w sposób istotny zwiększają zakres robót w stosunku do pierwotnego projektu. Kluczowe jest odpowiednie udokumentowanie zmian i zgód inwestora.

Czy inwestor może naliczyć kary umowne za każde opóźnienie w zakończeniu robót?

Tylko wtedy, gdy opóźnienie wynika z przyczyn leżących po stronie wykonawcy. Jeżeli przyczyną były okoliczności, za które odpowiada inwestor (np. brak projektu, nieprzekazanie terenu budowy, spóźnione decyzje), naliczenie kar umownych jest bezpodstawne. Ponadto sąd może zmniejszyć (zmiarkować) karę, jeżeli jest rażąco wygórowana lub zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane.

Jak długo inwestor może zgłaszać wady robót po odbiorze?

Co do zasady odpowiedzialność z tytułu rękojmi trwa 2 lata od odbioru, ale w przypadku obiektów budowlanych trwa zazwyczaj 5 lat, jako że dotyczą one nieruchomości. W tym czasie inwestor powinien zawiadamiać wykonawcę o stwierdzonych wadach „niezwłocznie” po ich wykryciu. Niezależnie od rękojmi, strony mogą też korzystać z gwarancji, jeżeli została udzielona na korzystniejszych zasadach.

Czy wykonawca może wstrzymać się z dalszymi robotami, gdy inwestor nie płaci?

Tak, w określonych sytuacjach. Jeżeli inwestor zwleka z zapłatą wynagrodzenia lub zaliczek przewidzianych w harmonogramie, wykonawca może skorzystać z prawa powstrzymania się z dalszym świadczeniem do czasu uregulowania należności, a w razie dalszej zwłoki – po wyznaczeniu dodatkowego terminu – nawet odstąpić od umowy na podstawie art. 491 k.c. Wskazane jest jednak, aby takie działania poprzedzić pisemnym wezwaniem, z dokładnym wskazaniem podstawy prawnej.

Czy wadliwy projekt może zwolnić wykonawcę z odpowiedzialności za wady robót?

Nie automatycznie. Wykonawca ma obowiązek zawiadomić inwestora, jeżeli zauważy, że projekt nie nadaje się do prawidłowego wykonania robót (art. 651 k.c.). Dopiero prawidłowe wykonanie tego obowiązku może ograniczyć jego odpowiedzialność. Jeżeli wykonawca realizuje projekt ewidentnie wadliwy, nie zgłaszając zastrzeżeń, ponosi ryzyko odpowiedzialności za wady obiektu.

Czy można w umowie całkowicie wyłączyć rękojmię za wady robót budowlanych?

Między przedsiębiorcami – w zasadzie tak, choć sąd może w pewnych sytuacjach uznać takie postanowienie za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. W relacjach z konsumentem wyłączenie lub istotne ograniczenie rękojmi jest co do zasady niedopuszczalne i będzie traktowane jako klauzula abuzywna (niedozwolone postanowienie umowne).

Co zrobić, gdy druga strona odmawia podpisania protokołu odbioru?

Wykonawca powinien sporządzić jednostronny protokół z dokładnym opisem zakresu i stanu robót, dołączyć dokumentację fotograficzną oraz, jeśli to możliwe, pozyskać podpisy uczestników procesu budowlanego (np. kierownika budowy, inspektora nadzoru). W razie sporu sąd może uznać, że doszło do faktycznego zakończenia robót, a brak podpisu inwestora nie stoi na przeszkodzie zasądzeniu wynagrodzenia.

Czy można zastrzec karę umowną tylko po stronie wykonawcy?

Tak, prawo nie wymaga symetryczności kar umownych. W praktyce jednak coraz częściej – zwłaszcza w dużych kontraktach – stosuje się zrównoważone rozwiązania, przewidujące również odpowiedzialność inwestora (np. za opóźnienia w przekazaniu terenu budowy). Nierównomierne obciążenie tylko jednej strony może być w pewnych sytuacjach podnoszone jako przejaw nadużycia przewagi kontraktowej, ale co do zasady jest dopuszczalne.

Kiedy warto iść do sądu, a kiedy lepiej zawrzeć ugodę?

Spory z umów o roboty budowlane są zazwyczaj skomplikowane, czasochłonne i kosztowne, wymagają opinii biegłych z różnych dziedzin (konstrukcja, instalacje, kosztorysowanie). Warto rozważyć ugodę zwłaszcza wtedy, gdy spór dotyczy kwestii ocennych (np. wysokości wynagrodzenia za roboty dodatkowe, miarkowania kar umownych) i istnieje wysokie ryzyko, że długotrwały proces pochłonie znaczną część ewentualnego „zysku” z wyroku. Warto też pamiętać, że sądy pozytywnie oceniają postawę stron, które podejmowały próby polubownego rozwiązania sporu przed wytoczeniem powództwa.

Na zakończenie należy podkreślić, że umowa o roboty budowlane, choć oparta na stosunkowo zwięzłej regulacji kodeksowej, w praktyce jest jedną z najbardziej skomplikowanych umów. Odpowiednia staranność na etapie jej przygotowania oraz konsekwencja w dokumentowaniu przebiegu współpracy to najlepsza inwestycja w ograniczenie ryzyka przyszłych sporów między inwestorem a wykonawcą.

Podziel się swoją opinią

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *